czwartek, 11 kwietnia 2013

Picky, picky time

Zaczynam być aspołeczna. Jakkolwiek wcześniej byłam lub nie byłam, teraz na prawdę (Karina? :D) jestem. W szkole zamulam, nie chce mi się z nikim gadać, wszyscy i wszystko mnie denerwuje. Przeraża mnie to, że najczęściej widzę tylko negatywne cechy mojego rozmówcy. W domu jest podobnie. Czasem po prostu wolę się nie odzywać, bo wiem, że nie wyjdzie z tego nic dobrego. Bardziej, niż zwykle przeszkadza mi hałas (Chyba się starzeję xd). Wystarczy, że coś większego spadnie na podłogę albo głośniej walnie, a ja podskakuję, jak moja koleżanka na dźwięk petard. No i ogólnie, tak jakoś mam słabe samopoczucie.

A propos starzenia się. W piątek zaczynam ostatni rok mojego nastoletniego życia. Wiem, brzmi strasznie.
19 lat to jakoś tak za dużo, jak na mnie xd. Znowu trudno mi będzie się przyzwyczaić.
Sporo się wydarzyło w ostatnim roku. Stałam się mądrzejsza po kilku błędach, wyciągnęłam wnioski z kilku zdarzeń, schudłam, przytyłam, zrobiłam prawko, rozwiązałam 5 tysięcy zadań z matematyki (co nawet trochę mi pomogło!), przeczytałam wszystkie lektury z literatury wojennej... (O nie. Znowu wkraczam na temat szkoły. Nie nie nie!)
Rok temu o północy ryczałam w swoje urodziny. No bo 18 to takie symboliczne. A miałam widocznie jakiś gorszy dzień... Pocieszał mnie chłopak. Na gadu. How lovely. Cóż. W tym roku myślę, że ryczenie sobie już daruję. No i nie miałby mnie kto pocieszać xd.

Z okazji... (hmm) wiosny, wyprostowałam włosy. No ok, nie było okazji. Choć właściwie "okazją" staje się to, że je wyprostuję, bo robię to średnio raz na dwa lata. Lubię moje włosy, gdy są proste, ale ilość pracy, jaką muszę w to włożyć jest niestety nie współmierna do efektu.

Proste i naturalne. Jest różnica xd

Marzą mi się jakieś wygodne, sportowe buty. Moje najnowsze, takie sportowe właśnie, mają 4 lata. I nieco się zdarły. Po, nie ukrywając, płytkim przeanalizowaniu asortymentu kilku sklepów sportowych, stwierdziłam, podobają mi się air maxy. W sumie dużo osób w szkole je nosi, sama nie wiedziałam, czy to tylko dla lansu. Coś musi w nich być. Odwiedziłam więc najbliższy dostępny sklep Nike i takie przymierzyłam. Były taaakie wygodne. Choć było w nich dość ciepło, bo są trochę grube.
Chciałam je sobie zamówić drogą internetową, lecz natrafiłam na wiele stron z podróbkami (dowiedziałam się nawet, czym się różnią od tych wiarygodnych). Byłam też w Wawie w dwóch sklepach, ale jakoś tak wyszło, że gama kolorystyczna mnie nie powaliła (a jeśli już, to powaliła mnie cena). Zupełnie co innego, niż oferta wujka Google. To kilka najładniejszych, jakie znalazłam. Najbardziej podobają mi się te ostatnie, ale niestety nie można ich dostać w Polsce. 

 
 

No i mam do Was pytanie. Macie air maxy? Może ktoś poleci mi jakiś sklep internetowy lub nie, gdzie można je nabyć? :)

Ostatnio coraz rzadziej tu bywam. To fakt, nie oszukujmy się. Średnio co miesiąc odwiedzam innych i odpowiadam na komentarze, a średnio co półtora dodaję nowego posta. I tu niestety muszę się otrzeć o krawędź tematu szkolno-maturalnego. Dzieląc swój czas na sto drobnych części, nie ogarnę wszystkiego, a jeśli mam coś robić, to chcę to robić dobrze. Poza tym, liczą się też priorytety. Sporo zależy od tego, jak zdam maturę, więc to na niej wolę się teraz skupić. Także nie będę udawać, że tu jestem. Wrócę po maturkach ;)

Także do przeczytania po 20 maja! :*