poniedziałek, 20 maja 2013

Optymistycznie

Ha! Jestem. Żyję. Maturki już w końcu za mną. Przypuszczam nawet, że wszystkie zdałam. Tak, jestem teraz pełnoprawnym obywatelem z wykształceniem średnim. Bije ze mnie duma.
Choć byłam dość skąpa na czas przed maturą, moje przygotowania do niej były lekko nieogarnięte. W ramach nauki do geografii, narysowałam sobie nawet mapę świata, z zamiarem jej zapełnienia najmniej wchodzącymi do głowy informacjami, lecz wyszło na to, że dzień przed egzaminem narysowałam na niej prądy morskie. I tak zostały, osamotnione z konturem. Najwięcej wieczorów przy biurku poświęciłam chyba matematyce i z czasem, mi - tumanowi w tej dziedzinie - rozwiązywanie zadanek zaczęło sprawiać frajdę (owszem, gdy alternatywą były zeszyty z polskiego, czy prezentacja). Ponadto zakpiłam sobie z ustnego angielskiego, a w zamian za to - angielski ustny zakpił sobie ze mnie. Dostałam pokręcone pytania i poszło mi słabo.

Przerwa od bloga zaś, była po prostu prezentem ode mnie dla mnie później, w postaci czystego sumienia. Pewności, że, w miarę możliwości, wykorzystałam ten kawałek czasu na naukę, która była wtedy najważniejsza.

Lekko mi teraz. Wreszcie nic nie dobija się natarczywie do mojej głowy z krzykiem: jestem ważne! pomyśl o mnie! Żeby jednak mieć fizyczne podstawy do takiego poczucia, muszę zredukować trochę masy, której nabrałam wiosną. Tak, dużo nauki, mało ruchu i dużo słodyczy. Nie działa to na mnie zbyt pozytywnie. Moja kondycja również woła o pomstę do nieba. Także, koniec maja w moim wykonaniu zapowiada się aktywnie. A przynajmniej chciałby się tak zapowiadać.


A oto i moja mapa. W niektórych miejscach trochę poniosła mnie fantazja, ale jak dla mnie wygląda to na tyle realistycznie, że sama jestem sobie w stanie uwierzyć, że tak właśnie to wygląda xd