niedziela, 14 lipca 2013

Co tam?

Lubię letnie, ciepłe, weekendowe wieczory. Lubię spędzać je na rowerze. Słońce rzuca pomarańczowy blask, w powietrzu czuć zapach grillowanego żarcia, a bezpańskie psy kręcące się przy drodze dodają adrenaliny.

Co tam u mnie? Mam tak dużo wolnego czasu, że tylko szastać. Rzadko jestem w domu, częściej w pociągu albo w biurze, tudzież na spotkaniu. Powinnam na nowo zaprzyjaźnić się z kalendarzykiem. Do mojego słownictwa znowu wkradają się wulgaryzmy. Klnę jak szewc wśród przyjaciół, za to mój szef przeprasza mnie za brzydkie słowa w mojej obecności xD



Głębszy oddech łapię w weekendy, eksploatując rower. Mam teraz na niego niezłe parcie. Ostatni wypad, jaki zrobiłyśmy z koleżanką, to... 40 km. Sama byłam mocno zdziwiona po sprawdzeniu.

A to taka mała regeneracja na koniec trasy ;)

Stwierdzam też, że jestem beznadziejna w odchudzaniu się. Wpier*alam wszystko, co słodkie na mojej drodze. Nie pomaga też myśl o weselu, na które idę za miesiąc. Idę, choć jak na razie nie wiem ani z kim pójdę, ani w co się ubiorę <3 No i prawdopodobnie powinnam poszukać dobrego psychiatry.

Cóż, to by było na tyle. Częstuję kawałkiem z yt.


6 komentarzy:

  1. Podziwiam Cię za te 40km na rowerze :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna ci ta kreseczka wyszła. Kto Ci robił szablo?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładna trasa, tyle kilometrów - po tylu należy się coś dobrego wypić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję, że mnie też uda się w końcu pokonać taki dystans

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tez ostatnio sie wulgarna zrobilam, musze to ogarnac ;c
    ladne foteczki :)
    gratuluje wielkiego dystansu!
    wracaj na bloga, a nie tylko sommersby zlopiesz :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jest mi niezmiernie miło czytać każdy jeden :) Jeśli blog Ci się podoba, zapraszam też do obserwowania :)