Ostatnich kilka dni nauczyło mnie, że spotkania z przyjaciółmi mogą być wyczerpujące. I to dosłownie. Po przejechaniu 10-20 km rowerem (przy mojej kondycji, zaznaczam), można tylko zsiąść i doświadczać jakże miłego zjawiska uginania się nóg, bólu w tylnej części ciała, tudzież wilgoci w kilku innych. Najlepiej jednak przebrać się, usiąść i nie wstawać z miejsca do końca dnia.
Po uświadomieniu sobie, że czas na ewentualny telefon z kawiarni minął, zrobiło mi się niezmiernie smutno. Przemyślałam ponownie wszystkie za i przeciw pracy tam i z przykrością pogodziłam się z tym, że nie dano mi szansy grzecznego odmówienia.
Pomiędzy żalem, wydzielaniem potu i eleganckimi spotkaniami, mój czas dzielił się też na dwa 'ogniska' (koniec końców odbywające się w domu), grill rodziców, (po części wiążącym się z tym) zatrudnieniem mnie jako
Ponadto obmyślam chytry plan zmienienia czegoś na blogu. Czy będą to zmiany diametralne, jeszcze nie wiem, ale mój mózg pracuje.
A może... jakieś sugestie? :)
A propo.

ojej, będziesz panią w garniaku, hihi. co tam będziesz robić? gratulacje! szkolenia, brzmi poważnie.
OdpowiedzUsuńsuper są te pędzelki.
odetchnęłam, że rysowałaś z atlasem, bo już miałam być strasznie zazdrosna :D
dzięki za wsparcie!! jesteś kochana :) nie ma komu kopać tyłka, powodem mojego załamania był mój facet, któy w wakacje będzie pracował na Kubie, a potem postanowił wyruszyć w podróż, czyli krótko mówiąc samotnie realizować nasze wspólne marzenia. zabolało mnie to, tym bardziej, że perspektywy dla naszego związku były cudowne, a ta podróż by wszystko zepsuła. powiedział mi o tym w dzień, gdy wypadało 1,5 roku razem... w każdym razie parę dni później ocknął się, że za bardzo mnie kocha i że będziemy podróżować razem, jak skońćzę uczelnię. a w niedalekiej przyszłości prawdopodobnie też gdzieś wyskoczymy. więc jestem przeszczęśliwa, miłość zwycięża :D
przerpraszam za to zamulanie.
to nie do końca miało tak zabrzmieć, powinnam była to przeczytać przed opublikowaniem :D nieważne. mój związek to dwoje egoistów.
Usuńpozdrawiam :)
Ja już nie mogę się doczekać moich wakacji, spędzę je znając życie bardzo leniwie, chociaż zwykle mam w planach aktywny wypoczynek. Niestety nie zapowiada się że gdzieś pojadę, więc muszę się zadowolić tym co mam :) Praca w kawiarni to bardzo fajny pomysł, szkoda jednak że nie zadzwonili... kiedyś marzę otworzyć swoją kawiarnię, jeśli moje plany się zmienią :)
OdpowiedzUsuń+ tusz z Miss Sporty rzeczywiście tani i świetnie się sprawuje. Pierwszy raz go mam, ale jestem już zadowolona :)
u mnie też praca i to druga :) niech przestanie padać, to pójdę na rower :)
OdpowiedzUsuńJa tam rower lubię :D raz z przyjaciółką przejechałysmy 70 km ;) to dopiero był wyczyn ;p
OdpowiedzUsuńMi się blog podoba taki jaki jest :D
Ja rok temu szukałam pracy na wakacje, odezwali się do mnie po 2 miesiącach, to dzień przed rozpoczęciem wpakowano mnie w szynę gipsową...
OdpowiedzUsuńnie przejmuj się, o pracę w tych czasach strasznie trudno! ja strasznie chciałabym sobie dorobić w wakacje, ale nikt nie zatrudnia nieletnich... mimo iż osiemnastkę kończę w październiku -.- no ale nic, może jak dobrze pójdzie, to załapię się do przedszkola, które prowadzi moja sąsiadka. zawsze lepsze to niż nic :)
OdpowiedzUsuńNa sugestie już za późno, ale i tak podobają mi się zmiany. Szkoda mi tylko tych sówek, które tak polubiłam. Fajna piosenka, lubię takie klimaty.:) Czyli co jest ta praca w końcu czy nie?:(
OdpowiedzUsuńNo ja składałam w czerwcu. To było jedyne miejsce, z którego się do mnie odezwano...
OdpowiedzUsuńStudia nie są takie złe! (:
A na jakie się wybierasz?
OdpowiedzUsuńO, ciekawe. :)
OdpowiedzUsuńAż tak? :D Ja swoje wybrałam w lutym przed maturą :D
OdpowiedzUsuńA, to takie buty. Ja przez całe LO byłam zdecydowana i mi się dopiero w lutym odmieniło. :D Ale nie żałuję.
OdpowiedzUsuńTego Ci życzę :D
OdpowiedzUsuńgratuluję. ja niczego nie moge znaleźć :<
OdpowiedzUsuńwww.izabielaa.blogspot.com
Ta praca brzmi dość przerażająco Ci powiem. A to wakacyjnie tylko, czy na stałe? W sumie to jednak gratuluję, po dwóch dniach szukania już dwie oferty. Do mnie po wysłaniu miliona cv odezwali się dopiero po tygodniu ;c
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
to i tak nieźle! zależy mi na tej pracy też dlatego, że chciałabym w przyszłości wyjechać jako Au Pair do Anglii czy USA. a tam muszę mieć wypracowane 200 h z dziećmi :P może w tym roku nie wypracuję wszystkiego, ale i tak będę bliżej celu niż dalej. zobaczy się zresztą :)
OdpowiedzUsuńwłaśnie, to gratuluję! :)