poniedziałek, 3 czerwca 2013

Always on the run

Sądziłam, jak widać, naiwnie, że w wakacje złapię oddech i czas będę mieć na wszystko. Naiwnie. Zdobycie pracy przez koleżankę zmotywowało mnie do znalezienia swojej. Scrollowanie ofert na gumtree przez dwa wieczory i wysłanie cv razy kilka zaowocowało dwiema rozmowami kwalifikacyjnymi. Pierwsza - do kawiarni na Nowym Świecie. Praca zmianowa od 6.00 do popołudnia lub od popołudnia do 22/23:00. Jakieś zastrzeżenia? Skądże. Druga - mówiąc krótko, biuro. Miły pan w garniaku, miła rozmowa. "Ja jestem na tak, zapraszam za dwa dni". Za dwa dni dwóch panów w garniakach i podchwytliwe pytania. "Witamy na pokładzie". Zastanawiam się tylko, kiedy moje wtargnięcie na owy pokład poprą zyski na moim skromnym koncie bankowym. Na razie czeka mnie szereg szkoleń.

Ostatnich kilka dni nauczyło mnie, że spotkania z przyjaciółmi mogą być wyczerpujące. I to dosłownie. Po przejechaniu 10-20 km rowerem (przy mojej kondycji, zaznaczam), można tylko zsiąść i doświadczać jakże miłego zjawiska uginania się nóg, bólu w tylnej części ciała, tudzież wilgoci w kilku innych. Najlepiej jednak przebrać się, usiąść i nie wstawać z miejsca do końca dnia.

Po uświadomieniu sobie, że czas na ewentualny telefon z kawiarni minął, zrobiło mi się niezmiernie smutno. Przemyślałam ponownie wszystkie za i przeciw pracy tam i z przykrością pogodziłam się z tym, że nie dano mi szansy grzecznego odmówienia.

Pomiędzy żalem, wydzielaniem potu i eleganckimi spotkaniami, mój czas dzielił się też na dwa 'ogniska' (koniec końców odbywające się w domu), grill rodziców, (po części wiążącym się z tym) zatrudnieniem mnie jako niekoniecznie taniej siły roboczej, przeprowadzkę do nowego komputera oraz mecz futbolu amerykańskiego.

Ponadto obmyślam chytry plan zmienienia czegoś na blogu. Czy będą to zmiany diametralne, jeszcze nie wiem, ale mój mózg pracuje.
A może... jakieś sugestie? :)

A propo.


17 komentarzy:

  1. ojej, będziesz panią w garniaku, hihi. co tam będziesz robić? gratulacje! szkolenia, brzmi poważnie.

    super są te pędzelki.

    odetchnęłam, że rysowałaś z atlasem, bo już miałam być strasznie zazdrosna :D

    dzięki za wsparcie!! jesteś kochana :) nie ma komu kopać tyłka, powodem mojego załamania był mój facet, któy w wakacje będzie pracował na Kubie, a potem postanowił wyruszyć w podróż, czyli krótko mówiąc samotnie realizować nasze wspólne marzenia. zabolało mnie to, tym bardziej, że perspektywy dla naszego związku były cudowne, a ta podróż by wszystko zepsuła. powiedział mi o tym w dzień, gdy wypadało 1,5 roku razem... w każdym razie parę dni później ocknął się, że za bardzo mnie kocha i że będziemy podróżować razem, jak skońćzę uczelnię. a w niedalekiej przyszłości prawdopodobnie też gdzieś wyskoczymy. więc jestem przeszczęśliwa, miłość zwycięża :D

    przerpraszam za to zamulanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie do końca miało tak zabrzmieć, powinnam była to przeczytać przed opublikowaniem :D nieważne. mój związek to dwoje egoistów.

      pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja już nie mogę się doczekać moich wakacji, spędzę je znając życie bardzo leniwie, chociaż zwykle mam w planach aktywny wypoczynek. Niestety nie zapowiada się że gdzieś pojadę, więc muszę się zadowolić tym co mam :) Praca w kawiarni to bardzo fajny pomysł, szkoda jednak że nie zadzwonili... kiedyś marzę otworzyć swoją kawiarnię, jeśli moje plany się zmienią :)
    + tusz z Miss Sporty rzeczywiście tani i świetnie się sprawuje. Pierwszy raz go mam, ale jestem już zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie też praca i to druga :) niech przestanie padać, to pójdę na rower :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam rower lubię :D raz z przyjaciółką przejechałysmy 70 km ;) to dopiero był wyczyn ;p
    Mi się blog podoba taki jaki jest :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja rok temu szukałam pracy na wakacje, odezwali się do mnie po 2 miesiącach, to dzień przed rozpoczęciem wpakowano mnie w szynę gipsową...

    OdpowiedzUsuń
  6. nie przejmuj się, o pracę w tych czasach strasznie trudno! ja strasznie chciałabym sobie dorobić w wakacje, ale nikt nie zatrudnia nieletnich... mimo iż osiemnastkę kończę w październiku -.- no ale nic, może jak dobrze pójdzie, to załapię się do przedszkola, które prowadzi moja sąsiadka. zawsze lepsze to niż nic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na sugestie już za późno, ale i tak podobają mi się zmiany. Szkoda mi tylko tych sówek, które tak polubiłam. Fajna piosenka, lubię takie klimaty.:) Czyli co jest ta praca w końcu czy nie?:(

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja składałam w czerwcu. To było jedyne miejsce, z którego się do mnie odezwano...
    Studia nie są takie złe! (:

    OdpowiedzUsuń
  9. A na jakie się wybierasz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż tak? :D Ja swoje wybrałam w lutym przed maturą :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A, to takie buty. Ja przez całe LO byłam zdecydowana i mi się dopiero w lutym odmieniło. :D Ale nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. gratuluję. ja niczego nie moge znaleźć :<

    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta praca brzmi dość przerażająco Ci powiem. A to wakacyjnie tylko, czy na stałe? W sumie to jednak gratuluję, po dwóch dniach szukania już dwie oferty. Do mnie po wysłaniu miliona cv odezwali się dopiero po tygodniu ;c
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. to i tak nieźle! zależy mi na tej pracy też dlatego, że chciałabym w przyszłości wyjechać jako Au Pair do Anglii czy USA. a tam muszę mieć wypracowane 200 h z dziećmi :P może w tym roku nie wypracuję wszystkiego, ale i tak będę bliżej celu niż dalej. zobaczy się zresztą :)
    właśnie, to gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jest mi niezmiernie miło czytać każdy jeden :) Jeśli blog Ci się podoba, zapraszam też do obserwowania :)