Ja akurat uniknęłam pewnie większości z tego typu pytań, bo siedzę w domu i zdycham. Nieźle mnie wzięło. Ledwo, co mówię, boli mnie gardzioło + katar i kaszel. Uroczo. A po studniówce, szczerze mówiąc, przychodzi mi do głowy jedno zdanie - dobrze że już po wszystkim. Nie no, ok. Nie było aż tak źle. Chociaż pod wieloma względami jednak było. Po pierwsze, umawiałyśmy się z dziewczynami że M. przyjedzie wcześniej i zajmie miejsca. Przyjechała, zajęła, ale niestety do czasu, gdy zrobiło się trochę ciaśniej. W efekcie ja z Rafałem siedzieliśmy na samym początku stołu, tuż przy wejściu i z dala od moich dziewczyn. Przynajmniej on miał blisko kolegę. Po drugie, miałam fatalnie skrojoną sukienkę. Dość późno zaniosłam ją do krawcowej. Była trochę za szczupła. Po odbiorze... stała się za luźna. Mama z babką stwierdziły że leży bardzo dobrze, a babka jeszcze zaczęła gadać, że ma mnóstwo pracy i moja asertywność poszła w diabły.
Po trzecie, nie czułam się dobrze w swojej fryzurze. Niby była ok, niby podobała się koleżankom, ale ja jednak najlepiej czuję się w rozpuszczonych włosach i chyba takie powinnam była zostawić. Po czwarte i poniekąd najważniejsze - mój partner był, powiedzmy... nietaneczny. Na początku było bardzo fajnie, zatańczyliśmy parę razy i bawiliśmy się w czwórkę z kolegą z klasy i jego partnerką. Potem on poszedł do stołu i zostałam sama. Tańczyłam więc w kółku z resztą klasy. Gdy do niego poszłam, stwierdził że słabo się czuje i że nie chce mu się już tańczyć. I od tej pory na klasowe kółko byłam skazana. O ile takowe było.
Na plus jednak okazało się towarzystwo, w którym się znaleźliśmy. Partnerzy koleżanek byli bardzo sympatyczni i było dużo śmiechu, dzięki nim. Przyniosłam małą wiśniówkę, którą miałyśmy wypić z M. i jeden z nowych kolegów porozlewał ją do szklanek pod stołem :D Porcje wyszły raczej skromne, bo pierwotnie miała być dzielona na mniej osób, ale przynajmniej było zabawnie :D Była też akcja z zapalaniem dekoracyjnych świeczek na stole, które pogasły. Pływały w szklanych kulach, a drugi z kolegów je wyjmował i zapalał, ale zazwyczaj zanurzały się zbyt głęboko i gasły z powrotem.
Dużym zainteresowaniem cieszył się też ogólnodostępny stół z kawą, herbatą, owocami i... fontanną z czekolady :D Złowiłam sobie tam dużego melona z mieszanką owoców i tejże czekolady w środku <3 Także na jedzenie nie można było narzekać.
Podróżowałam też z miejsca na miejsce i gadałam z różnymi osobami, co właściwie nasilało się u wszystkich z biegiem czasu.
Podsumowując, 10 rad, jeśli chodzi o studniówkę:
1. Weź ze sobą kogoś, kto lubi tańczyć
2. Załóż sukienkę, w której dobrze wyglądasz i dobrze się czujesz
3. To samo z fryzurą
4. Dopilnuj, żeby siedzieć obok osób, które lubisz
5. Zadbaj o trwałość makijażu
6. Weź zapasowe rajstopy
7. Wyśpij się przed
8. Nie zostawiaj przygotowań na ostatnią chwilę
9. Postaraj się nie przeziębić na ten dzień
10. Jeśli chodzi o alkohol, to nie zaczynaj zbyt szybko oraz trzymaj się zasady: Co za dużo to nie zdrowo! (serio)
A oto i moje studniówkowe paznokcie. Nieźle się jeszcze trzymają. I wiem, wiem, mam strasznie wysuszone palce... Pracuję nad nimi :D
A jak u Was? Przed? Po studniówce? :)


kilka lat po studniówce nadal mogę opowiedzieć ją godzina po godzinie, tak mi w pamięć zapadła. film oglądam z sentymentem i to dosyć często ;-)
OdpowiedzUsuńmało alkoholu, dużo zabawy i jest co wspominać ;)
a lakier obłędny! (:
Dziękuję :) A ja na myśl o filmiku już się boję :D
UsuńŚwietny lakier. Można wiedzieć gdzie kupiłaś? A co do studniówki, sama boję się własnej, choć mam dopiero za rok, w tym roku moja szkoła miała na stadionie. Moim zdaniem pomysł rewelacja, wnętrza cudowne, szkoda, że my już się zapewne nie załapiemy na taki luksus; /
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że najważniejsze jest to, z kim tam jesteś i czy dobrze się czujesz w tym, co masz na sobie, a reszta to drugorzędna sprawa ;)
UsuńCo do lakieru, to są to dwie, a nawet trzy warstwy różnych. Pierwszy, to Rimmel 60 seconds nr 850 (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=37743), udający czarny, drugi to zwykły brokatowy lakier no name od chińczyka, a trzeci to Nail Polish od H&M. Taki zwykły bezbarwny z grubymi kawałkami brokatu.
moja klasa ma studniówkę w piątek za tydzień, ale ja się na nią nie wybieram. nie ma to sensu - dla dziewczyny wychodzi ok. 800zł, wliczając fryzjera, kosmetyczkę, partnera. no, ale impreza 100% klasowa + te kilka osób towarzyszących z zewnątrz, bo jesteśmy ostatnią i jedyną klasą licealną... po prostu szkoda mi pieniędzy na to, aby wybawić się w takim gronie :)
OdpowiedzUsuńswoją drogą, może jakieś zdjęcia ze studniówki wrzucisz? :>
+++ masz mega sowy w tle!
Zgadzam się w pełni, że studniówka to niemały wydatek. Ja jednak miałam małą taryfę ulgową, jeśli chodzi o opłaty, bo nie płaciłam za partnera i malowałam się sama.
UsuńMoże masz po części rację, może jeśli wydawać tyle kasy, to lepiej na coś innego. Ale jeśli chodzi o mnie, to po prostu szkoda byłoby mi nie iść. To taki charakterystyczny dzień i pewnie żałowałabym, nie idąc na nią.
Wrzuciłam do aktualnej notki 2 zdjęcia :) Być może uda mi się jeszcze coś wybrać później :)
Dziękuję! :D
Moja studniówka była rok temu. Na szczęście siedziałam z ulubioną grupką dziewczyn, które miały fajnych partnerów. Śmiechu było co nie miara. U mnie alkohol Mama wniosła w torbie swojej. Wypiłam może jeden kieliszek prawie pod stołem:D
OdpowiedzUsuńJak przeczytałam opis o sobie, to pomyślałam o cholerka prawie czytam o sobie, z tym wyjątkiem, ze nie jestem maturzystką ;)
P.s. Wyłącz weryfikację obrazkową ;)
The XX bardzo lubię, bo totalnie moje klimaty:)
UsuńMasz bardzo fajną mamę xD Choć prawdę mówiąc, to mi alkohol też tata kupował xD
UsuńCo do opisu, to miło wiedzieć, że ktoś ma podobnie :D
Moje właśnie też, jak najbardziej, The XX rządzi :D I dzięki za radę, weryfikacja już wyłączona ;)
Spoko i jeśli możesz to odpisuj innym u nich na blogi, tak jest lżej i przynajmniej niczego my komentujący nie przeoczymy;) Szkoda, ze tu nie ma opcji powiadamiania, ze autor odpisał na komentarz :( Pisałam coś o tym w zakładce "Petycja"
Usuńładne paznokcie. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńtakie porady przydadzą mi się za rok :D faktycznie trochę lipę miałaś z tą sukienką, partnerem, fryzurą i stołem, ale najważniejsze, że się w miarę dobrze bawiłaś. śliczne miałaś paznokcie :P
OdpowiedzUsuńtrochę mnie podniosłaś na duchu, dzięki! :) może jednak nie będzie tak źle z tym wyborem studiów... ;)
obserwujemy? :)